Wiem, że olej kokosowy jest teraz modny. Można się nim smarować (dla urody), ale lepiej unikać spożywania go. Olej kokosowy jest w ogóle ciekawym olejem, bo zawiera tzw. średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe – laurynowy i mirystynowy.
To z niego wytwarza się tzw. tłuszcze MCT. Są one bardzo pomocne w niektórych chorobach, bo „oszczędzają” jelita. Podaje się je w diecie chorego, głównie w zaburzeniach wchłaniania i przyswajalności tłuszczów. Kwasy MCT nie są trawione tak jak inne tłuszcze – nie potrzebują do tego enzymu lipazy czy żółci, wchłaniane są bezpośrednio do żyły wrotnej. A to oznacza, że bardzo szybko dostarczają energii. Karmi się nimi wcześniaki, osoby z chorobą Leśniowskiego-Crohna, pacjentów po naświetlaniach. Odżywiają one chorego, oszczędzając jego jelita. Ale dla zdrowych osób to nie jest korzystne, może prowadzić do nadwagi i otyłości. Dostarczamy szybko dużą porcję energii, której nie wydatkujemy.